30.maja.2009
Portal Cienia...
------------------------------------------------------------
Ciekawy tytuł jak na tak zwyczajną notkę. Pewno i tak mało osób to czyta i zapewne niewielu z tych co to czytają rozumieją co pisze. W każdym bądź razie dzisiaj czuje się troszkę lepiej niż wczoraj czy przedwczoraj.

Dzisiejsza notka zainspirowana jest życiem ludzi których znam, których lubię i kocham. Ludzki nastrój i zachowanie wzbudza we mnie pewien podziw i fascynacje, wzbudza także strach i niepokój. Człowiek który nosi maskę potrafi ukryć wszystko co w nim się kryje. Strach, lęk i niepokój, wszystko można zakryć maską, jakby się było kimś zupełnie innym. Moją maskę nazywam portalem cienia, w którym mogę się schować i popatrzeć w głąb siebie. Wczoraj też przeszedłem przez portal i patrząc na to co zostało z mojego serca stwierdziłem, że muszę napisać do Przemka i powiedzieć mu jak bardzo zależy mi na tym by był szczęśliwy. Napisałem mu że będę czekać na niego i że życzę mu szczęścia z jego nowym chłopakiem, napisałem również że go kocham. Maska to nie tylko miejsce gdzie mogę patrzeć na własne życie, to miejsce gdzie mogę ukryć prawdziwego siebie. Mogę spoglądać w oczy ludzi i kryć wszystko co mogli by potępić i zdeptać. Ten Portal cienia, (maska) pozwala mi żyć i czasem cieszyć się życiem, pozwala ukryć uczucia które w dzisiejszym świecie nie mają racji bytu.

Czy też masz taką maskę, portal cienia? Zapewne tak, każdy nosi maskę niezależnie od tego kim jest i czego pragnie. Życzę wam wszystkim aby ta maska nie musiała kryć miłości i uczuć oraz byście jej stosowali tylko w ostateczności.
------------------------------------------------------------
Komentarze (0)

28.maja.2009
Dogonić marzenia
------------------------------------------------------------
Tytuł notki daje wiele do myślenia, mówi zapewne o marzeniach i ich spełnianiu. Mówi także o pokonywaniu trudności i zwalczaniu strachu. Tak ten ostatni jest duży zwłaszcza kiedy wszystko idzie w diabły, albo nie po naszej myśli.

Dzisiaj miałem urodziny, a raczej wczoraj je miałem. Praktycznie nikt nie złożył mi życzeń, tak sam z siebie. Albo portal im przypomniał albo sam nie wytrzymałem i powiedziałem. W domu też mi nikt życzeń nie złożył jakbym nie istniał i nawet Natalia nie złożyła życzeń, a zawsze pamiętała. No nic dzień minął i żyje się dalej. Rozmawiałem z Przemkiem przed wczoraj, chciałem zobaczyć czy mam jakieś szanse by do mnie wrócił, w końcu kocham go nad życie i nie umiem tak tego wszystkiego zostawić. Niestety nic z tego nie wyszło, powiedział jedynie że tamten drugi chłopak ucieszył się że On wybrał jego, po czym powiedział że musi już iść. Nie wiem za bardzo co zrobić, ludzie którzy znali moją przygodę z Pisakiem wiedzą że trudno mi zapomnieć o kimś kogo kocham. Zwłaszcza że z tym chłopakiem byłem troszkę czasu. Oczy miał jak żaden inny chłopak! Potrafił się otworzyć i pokazać co w sobie kryje. Nie sądzę bym wytrzymał bez kogoś przez kolejne 6 lat, nie sądzę też bym znalazł sobie partnera. Serce, a raczej to co z niego zostało znów będzie zamknięte jak potwór w klatce, którego trzeba się obawiać, bo nie wiadomo kiedy zaatakuje.

Serce potwór... Jakże się to ze sobą kłóci! Jak miłość może być potworem? Wiecznie nie zaspokojonym głodem, który narasta w momencie kiedy serce staje się puste. Dogonić marzenia... Te które miałem albo te które mieć będę, lub też te których mieć nie mogę.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)

25.maja.2009
Serce jak kryształ
------------------------------------------------------------
Nie wiem za bardzo jak mam zacząć tą notkę, jak opisać i przybliżyć ostatnie wydarzenia. Sam chyba jeszcze nie ogarnąłem co tak naprawdę się stało i trudno w to wszystko uwierzyć.

Serce jest jak kryształ, jest delikatne i kruche a zarazem oddaje dostojeństwo i piękno jakie się w nim kryje. Moje serce dalekie jest od ideału kryształu, bardziej można je porównać do rozbitego wazonu. Nie wiem na ile jestem głupi czy też może naiwny (jak kto woli), ale wiem że mam serce choć teraz zbieram jego resztki z firmamentu na którym było złożone. Z czasem kiedy się idzie przez życie, dożywamy takich dni gdzie trudno jest myśleć o jutrze czy nawet o najbliższych 10 minutach. Mam właśnie taką chwile, w poprzedniej notce pisałem o "sądzie" jaki mnie czeka i mogę powiedzieć że się doczekałem. Chłopak którego kocham z całego serca postanowił osądzić moje serce mój "kryształ". Wziął ogromną cegłę (okrutne słowa) i rzucił ją prosto w moją miłość nie zważając na to co się stanie. Serce rozkruszone na miliardy kawałków, jak szyba w samochodzie czy kryształowy dzbanek. Odebrał mi wszystko co tylko mógł. Miałem tylko tą miłość, a teraz patrze na okruchy tego co było dla mnie najważniejsze. Nie znajdę już nikogo kto byłby w stanie naprawić moje serce, kto by zresztą chciał podjąć się tego zadania? Wiem że nikt i na nikogo już nie liczę. Teraz czekam aż to uczucie zje mnie od środka pozwalając ogarnąć mój umysł i dać się ponieść sercu w stu procentach, tak by zrobić coś czego każdy racjonalny umysł by się bał.

"Sąd" - powinien być sprawiedliwy, ten okazał się zdradziecki i bezsensowny, wybrał szybkie i proste rozwiązanie, dla dobra własnego. A tak kochałem tego chłopaka i kocham nadal choć tylko okruchami które mi pozostawił.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)

22.maja.2009
Roślinką być...
------------------------------------------------------------
Zadajemy sobie pytania odnośnie naszego życia jakie ono jest i czego możemy się od niego spodziewać... Żyjemy bo oddychamy, żywimy się, rozmnażamy? Ale czy takie życie kogoś satysfakcjonuje? Myślę że nie, myślę że każdy potrzebuje czegoś więcej niż życia jak roślinka pozostawiona w czasie i miejscu gdzie ludzkie cechy charakteru przestają mieć znaczenie...

Tak, czuje się jak roślinka i jakoś nie umiem tego zmienić. Chłopak którego kocham i za którym bardzo tęsknie nie potrafił docenić wagi tego uczucia. Ostatecznie czekam na jego "wyrok", osąd w którym powie mi czy będę dalej jak roślinka czy też rozwinę skrzydła i wzbije się wysoko ponad chmurami. Czy do mnie wróci? To pytanie zadaje sobie od wielu dni może i miesięcy. Kocham go z całych sił, nie wyobrażam sobie życia bez niego. "Przyjaciele" mi mówią jak marnie wyglądam ale czy można ich tak nazwać? Są tylko wtedy kiedy coś chcą a jak nie mam już im czego dawać zostawiają mnie samego by pożarły mnie wspomnienia i miłość do chłopaka, którego być może już nigdy nie zobaczę. Ludzie uwielbiają romantyczne historie, pełne wzlotów i upadków, cierpienia i samotności, ale to nic naprawdę nie znaczy w obliczu tego co dana osoba czuje.

Trzeba się rozwijać by nie stać się roślinką, marzyć i śnić. Trzeba iść do przodu, czasem poświęcając kogoś, bo taki jest dzisiejszy świat. Miłość nie istnieje jeżeli nie jest się ładnym i lubianym. Pamiętajcie że serce w dzisiejszych czasach się nie liczy i romantycy nie są tacy fajni jak kiedyś i pisze to z żalem bo jestem jednym z nich i usycham jak roślinka pozostawiona bez wody.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)

9.maja.2009
Zobaczyć świat w ziarnku piasku...
------------------------------------------------------------
Hej... Dawno nic nie pisałem, to już ponad rok odkąd ostatni raz coś napisałem na tym blogu. Teraz został mi już tylko on, jest miejscem gdzie mogę napisać co czuje i wyrazić siebie. Nie oczekuje zrozumienia, nie oczekuje współczucia i także nie oczekuje tego że ktoś to przeczyta. Co skłoniło mnie by napisać ponownie? Narazie tego nie zdradze, może na końcu.

"Zobaczyć świat w ziarnku piasku", tak ten tytuł pasuje idealnie do tej notki, gdyż widziałem i widzę oraz będę widzieć świat przez ziarnko pisaku. Jeżeli pamiętacie moje poprzednie wpisy lub też wpisy z poprzedniego bloga to wiecie że całe życie szukałem miłości, wiecie również że byłem w stanie dla niej poświęcić wszystko. Ziarnko piasku które tu opisuje to serce które mam w sobie, którego ludzie nie potrafią zrozumieć i nie lodźcie się, wy również nie będziecie mogli go zrozumieć. Rok temu przestałem pisać tego bloga gdyż myślałem że znalazłem miłość, gdyż otworzyły się dla mnie drzwi gdzie moglem kogoś przytulić obdarzyć uczuciem. Poznałem młodego chłopaka o rzadko spotykanym imieniu (przynajmniej w moich stronach) mianowicie Przemka, był to 20 letni chłopak o jasnej karnacji, ciekawym spojrzeniu. Poznałem go przez internet zresztą jak każdego innego chłopaka z tej "branży". Poznałem go dzięki mojej przyjaciółce Dagmarze która zaniepokojona moją postawą postanowiła poszukać mi faceta. Nie był On księciem z bajki którego tak wszyscy szukają, nie był też kimś kto na pozór mógłby się podobać każdego czy to wewnętrznie czy zewnętrznie, był to bardzo prosty chłopak, który ledwo potrafił sklecić porządne zdanie. Nie był zbyt inteligentny ani też nie był bogaty. Zastanawiacie się pewno czy ktoś taki może istnieć? Otóż istnieje i ma się całkiem dobrze, nawet lepiej niż Ja. Przemek to 20 letni szczęściarz, który pomimo tego jaki jest przyciąga do siebie ludzi, tych dobrych i tych złych. Przyciągnął również i mnie i pokochał (albo wydawało mu się że mnie kocha) do teraz nie wiem jak było naprawdę. Ważne jest to że byliśmy parą przez pewien okres czasu, ale aby wszystko było jasne między nami była duża odległość, jakieś 280km (niby nie taka duża, ale 3 godziny pociągiem dawało w kość). To On jako pierwszy wyciągnął do mnie dłoń i powiedział że mnie kocha, zrobił to przez internet i na swój sposób było to urocze i nawet romantyczne. Parę dni później przyjechał do mnie i poznał na żywo, usłyszał i zobaczył jaki jestem, polubił niemal natychmiast (w końcu kochał). Spędziliśmy cały dzień nad jeziorem, było bardzo ciepło jak to w czerwcu bywa. Jako że się jeszcze nie znaliśmy tak na żywo, staraliśmy się ze sobą rozmawiać i mówić o tym co czujemy i czego się obawiamy, Pamiętam że specjalnie na tą okazje kupiłem 0,5kg truskawek by móc go karmić, chciałem też kupić róże ale nigdzie nie mogłem dostać takiej w pudełku (podejrzanie by wyglądało na dworcu jakbym wręczył drugiemu chłopakowi róże). Mijały minuty i godziny, postanowiłem go pocałować. Jako że nie wiedziałem jak zareaguje pocałowałem go w policzek i szybko przeprosiłem, a on mi powiedział: "tylko tyle?" i przybliżył się do mnie, spojrzał prosto w oczy i delikatnie przysunął swoje usta do moich i pocałował mnie. Był to najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałem, czułem że mnie naprawdę kochał. Po tym wszystkim staraliśmy się jakoś żyć z odległością i niestety spotykaliśmy bardzo rzadko, w całym naszym związku spotkaliśmy się może z 5 razy ale za każdym razem był na 2 a czasem 3 dni. Cieszyłem się jak dziecko kiedy przyjeżdżał, oboje byliśmy szczęśliwi. Lecz nie wszystko było takie urocze jakby się zdawało. Przemek nie był zbyt wykształcony i pracował dorywczo w różnych miejscach i zarabiał bardzo mało, także starał się ukończyć szkolę średnią co przekładało się na nasze bardzo rzadkie spotkania i dochodziło do kłótni między nami z tego powodu, Przemek jeszcze stracił prace i nie umiał sobie zbytnio z tym poradzić. Postanowił zarobić w łatwy sposób, mianowicie oddawać się za pieniądze (oczywiście nie wiedziałem o tym). Pewnego dnia trafiłem na jego profil gdzie się ogłaszał w internecie oferta brzmiała jednoznacznie i wkurzyłem się. Postanowiłem zerwać pomimo że go kochałem z całego serca. On jakoś też to przeżył i rozstanie trwało 2 może 3 miesiące po czym postanowiłem mu wybaczyć i pomóc. Byliśmy znowu jakiś czas ze sobą i znów ciężko było z przyjazdami, starałem się jakoś nie zwracać na to uwagi, ale ciągle tęskniłem i znowu zerwaliśmy. Po pewnym czasie znowu spróbowaliśmy tym razem Przemek przyjechał, jako że znaliśmy się jakiś czas chcieliśmy pobyć sam na sam i wynajęliśmy pokój (wcześniej też to robiliśmy ale ten raz był szczególny). Zdawało mi się że go kocham i że czuje do niego to co czuje, niestety moje serce zadrżało zaraz po nocy z nim, miałem wyrzuty że się z nim przespałem i zacząłem obawiać że go nie kocham, nie dawało mi to spokoju i zerwałem z nim po raz kolejny. Wszystko wygląda bardzo dziwnie, ale ja nie czułem się pewny tego co czuje i troszkę postanowiłem pobyć sam, choć był to ciężki wybór. Po 2 miesiącach od naszego rozstania Przemek do mnie napisał (było to parę dni temu) i napisał że chce przyjechać i zobaczyć czy da się coś z tego wszystkiego uratować. Ucieszyłem się, bo stałem się bardzo samotny jak zresztą zawsze byłem. Chłopak dał nadzieje na życie i na przyszłość, ale parę dni później napisał i przeprosił bo ma już kogoś i w tym momencie się załamałem całkowicie, jeszcze nigdy w życiu tak nie ryczałem jak wtedy, to nie były tylko łzy, to były emocje, myśli, to wszystko paliło się we mnie. Każde marzenie, każde wspomnienie, każda wzmianka o nim powodowało że z moich oczu wypływała lawina łez, prawie potok rwącej rzeki. Teraz czuje się o wiele lepiej, ale wiem że już w życiu nie będę mieć chłopaka, że w życiu już mnie nikt nie pokocha, straciłem wszyscy co osiągnąłem.

"Zobaczyć świat w ziarnku piasku", tak zobaczyłem świat przez ziarno (serce), w każdym tego słowa znaczeniu kochałem ludzi, dbałem o ich uczucia, tęskniłem i martwiłem się. Prosiłem o miłość choć na chwilkę i dostałem ją niestety powiedziałem również, że jeżeli się nie uda pozostanę do końca życia sam. I pomimo że poznałem paru chłopaków, to żaden z nich mnie nie chciał i nie dlatego że się nie podobałem, ale dlatego że tak obiecałem. Nie wierze w boga, ale ten ktoś lub coś musi być potworem bym tak cierpiał. A co skłoniło mnie do napisania tej notki? To że jestem samotny jak cholera i nie za bardzo mam komu się wyżalić czy pogadać. Trzymajcie się ciepło...


------------------------------------------------------------
Komentarze (0)


Księga Aniołów
Zobacz skrzydełka innych
Odciśnij twe małe skrzydełko
Inne Aniołki
Oceny
Oceny-Porady-Blogowe
Oceny-Heleny

Przyjaciele
Daga
Sammael
Shout Of My Soul
Mell
Kirusia
Acree
Cruel Life


Zanim powstało niebo
2006
grudzień (1)

2007
styczeń (1)
marzec (2)
lipiec (1)
październik (1)

2009
maj (5)
czerwiec (4)

2010
marzec (2)


Copyright
Created by: Xellos
Pic by: Xellos
</html>