20.marca.2010
To see more than other people
------------------------------------------------------------
Ohayo, jak to zazwyczaj w Japonii się wita. Japonia to wbrew pozorom bardzo zagmatwany kraj, prócz "dziwacznego" języka istnieją najrozmaitsze tradycje od których czasem może zaboleć głowa. Ale nie chce tutaj pisać o tym cudownym kraju, lecz o sztuce...
Sztuka... Czym że ona jest? Jak ją postrzegamy? Każdy jest inny i nie zawsze umiemy określić czy coś jest piękne czy brzydkie. Patrząc na obraz Mona Lisa Leonarda Da Vinci nie jesteśmy w stanie określić co tak naprawdę ten obraz chce nam powiedzieć. Czy z ludźmi jest podobnie? Myślę że tak, każdy wierzy w co chce, dotyka i czuje na swój sposób, ale czy tak powinno to wyglądać? Ludzie nie lubią się przyglądać, wolą patrzeć z góry i widzieć tylko to co na "wierzchu" i zazwyczaj wszystko starają się racjonalizować. Czemu moje uczucia ktoś chce zrozumieć, albo czemu ktoś na siłę mi mówi że się mylę? Czy jeżeli oglądam anime jestem bardziej lub mniej dziecinny? Tego nie wie nikt, kto próbuje usilnie zrozumieć to co siedzi głęboko we mnie. Ktoś mnie wczoraj zapytał czy mam wyższe stany podświadomości niż inni i szczerze nie wiem, czasami po prostu widzę więcej niż inni i dokonuje wyborów które okazują się bardzo trafne. Większość ludzi widząc obraz patrzą na niego pod względem estetyki, wręcz twierdzą że znają się na sztuce a nie potrafią opisać jakie uczucia on wyraża. Z ludźmi jest podobnie, patrzymy na nich i sprawdzamy jak bardzo pasują do "schematu" jakim jest społeczeństwo np. wielu ludzi widząc geja ma tak naprawdę w głowie obraz chłopaka, który nie ma żądnych wartości, który często postrzegany jest niżej niż bezdomny pijący przed monopolowym. A tak naprawdę każdy ma swoją historie. Nie ważne kim jesteśmy, jak się ubieramy, piszemy, mówimy. Ważne jest to jacy jesteśmy i czy umiemy spojrzeć głębiej w każdego człowieka.
Prawda w oczy kole i nie dotyczy tylko paru osób, dotyczy to większości ludzi na świecie. Ludzie mówią że umieją kochać, że rozumieją ludzi i ich postępowanie. Ale tak naprawdę nie rozumieją niczego i oszukują się wzajemnie. Ludzie to sztuka którą bardzo ciężko dostrzec i mimo że mamy pewne pojęcie o uczuciach tak naprawdę nie wiemy nic.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
3.marca.2010
...I prawdziwy swój przybierzesz kształt
------------------------------------------------------------
Witajcie. Dawno mnie nie tutaj nie było i widzę że wiele się zmieniło. Wręcz nawet hasła nie mogłem sobie przypomnieć :P Wszedłem tutaj bo muszę gdzieś to wszystko z siebie wyrzucić, bo muszę napisać komuś coś bardzo ważnego, a nie miałem okazji by to zrobić...
Co do mojej osoby to ciężko cokolwiek opisać. Załapałem fajną prace, choć pracuje naprawdę na wysokich obrotach czasem nawet po 18 godzin, ale lubię tą prace :) Wszystko niby jest ok, życie toczy się dalej i ciągle żyje (jakimś cudem mi się udaje przeżyć). Świat jest pełen niespodzianek i taką też mam dzisiaj... 2 lata temu poznałem kogoś i nadal z tą osobą jestem. Nie sądziłem że będę umiał tak mocno kochać. Myślałem że ta osoba mnie zostawi po jakimś czasie, że po prostu sobie pójdzie i całkowicie zapomni o kimś takim jak Ja. Nadal z nim jestem i mimo że spotykamy się naprawdę rzadko wiem, że ktoś tam za mną tęskni. Dzisiejszą notkę pisze właśnie dla Niego :) Nie miałem okazji powiedzieć mu jak bardzo go pokochałem jak daleko to wszystko zaszło. Przemek na początku zakochałem się w tobie troszkę jak nastolatek, który chciał kogoś mieć, który był sam i nagle poczuł że może kogoś mieć. Nie było to rozsądne z mojej strony, pewno nadal się zastanawiasz jakim cudem mogłem się zakochać nie widząc ciebie na żywo :) (Jarek do teraz nie może w to uwierzyć. [pozdrawiamy Jarka]). Aktualnie wszystko się zmieniło chciałem tobie to powiedzieć wcześniej, ale nie miałem okazji bo zima w tym roku była naprawdę surowa i z jakiegoś powodu nie pozwoliła nam się spotkać. Chce tobie powiedzieć że od tamtego czasu kiedy ciebie zobaczyłem na żywo moje uczucia znacznie się powiększyły względem ciebie. Nie jest to miłość szczenięca ani taka do pierwszej kłutni. Zakochałem się w tobie tak mocno, że aktualnie pisak (ten chłopak co go kochałem, choć mimo wszystko jest w sercu jakiś jego ślad) Kocham ciebie 3x mocniej od niego i mimo, że nie jest to jakaś super wiadomość wiedz że traktuje to poważnie. Kocham cię z całego serca i wybacz że piszę to tutaj. Chciałem powiedzieć wcześniej w cztery oczy, ale nie było okazji by to zrobić. Mam tylko nadzieje że tak szybko mnie nie zostawisz.
Życie nadal jest do kitu i gdyby nie Ty pewno dawno bym to wszystko zostawił i poszedł w diabły. Także nie sądzę byś był ze mną do końca życia bo to troszkę przerasta każdego człowieka zwłaszcza geja. Mimo wszystko będę ciebie zawsze kochać i nie ukrywam że życie mi się brzydzi i nudzi. Tak więc jak mnie zostawisz pewno nie będzie mi się chciało szukać innego chłopaka (zresztą jestem za brzydki by mieć kogokolwiek) Tobie też się dziwie że mnie pokochałeś. :p Nie bierz tych słów za mocno do siebie gdyż nie znamy przyszłości, a ja wiem że nie będę chciał żyć i nie sądzę by się to zmieniło. Tak więc jak kiedyś ode mnie odejdziesz nie oglądaj się na to że coś sobie zrobię bo tak raczej będę chciał :) :) :) I czasem mi nie płacz :):):) Hehehe :) :) :) Na razie jesteśmy razem i po prostu wiedz że ciebie bardzo mocno kocham i czekam na spotkanie.
Czas chyba kończyć tą "szopkę" i wrócić do rzeczywistości jutro znowu do pracy eh... Wyznanie co prawda nie na miejscu ale kocham tego chłopaka jak tylko potrafię. Nie wiem kiedy znowu napiszę ale pamiętajcie, że czasem piszę tutaj coś :) :) :) Tytuł notki troszkę ze Shreka ale to nic mnie się podoba. Do zobaczenia wkrótce.
------------------------------------------------------------
Komentarze (3)
20.czerwca.2009
Romantyk - "Czyli tam i z powrotem"
------------------------------------------------------------
Dla romantyka prawdziwa podróż zaczyna się w miejscu gdzie granice przestają mieć znaczenie, gdzie wody zmieniają swoje prądy oraz wtedy kiedy ludzkie serce zaczyna kochać.
Moja przygoda rozpoczęła się 8 lat temu, kiedy świat postanowił dać mi coś co naznaczyło mnie do końca życia. Podróż, bo tak można nazwać miłość, która nigdy nie pozwoliła żyć według starych zasad. Według których życie jest niewinne i dobre. Kiedy wyruszasz w drogę, gdzie nie wiesz dokąd zmierzasz ani też nie wiesz co na ciebie czeka. Wiedzieć możesz tylko tyle, że życie już nie jest takie, jakie było dawniej. Droga prawdziwego romantyka jest ciężka i często niesprawiedliwa, jak zwykłe życie. Nawet wtedy gdy wiesz że jesteś wyjątkowy i zasługujesz na więcej. Z biegiem czasu zdajesz sobie sprawę że chcesz wrócić lub też marzysz o powrocie. Droga staje się coraz trudniejsza, aż wreszcie padasz na kolana i błagasz o choć troszkę normalnego życia. Osoba którą kochasz odtrąca ciebie i szukasz innej drogi by zaspokoić ból, którego nie w sposób sobie wyobrazić. Aż wreszcie spotykasz kogoś kto zaczyna cię kochać. Choć tylko na chwilkę, byś wiedział że do końca życia będziesz sam. Postanawiasz powrócić do życia które niegdyś było spokojne i niewinne.
"Czyli tam i z powrotem" - Tak droga romantyka jest ciężka. Ale trzeba pamiętać o jednym. Nawet jeżeli postanowisz wrócić, to nie będzie już to samo życie jakie miałeś przedtem. Będziesz tęsknić i kochać, a życie już nigdy nie będzie niewinne i spokojne, jak wtedy zanim pokochałeś.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
10.czerwca.2009
Target terminated...
------------------------------------------------------------
Fajny tytuł prawda? He he pewno i tak nie wiecie o co biega, ale cóż już taki pokręcony jestem i pisze dziwaczne tytuły.
Dzisiaj byłem odebrać świadectwo szkolne, jak pisałem w ostatniej notce całkiem niezłe jest. Do każdego świadectwa dołączyli zaświadczenie że odbyliśmy "kurs" graficzny. Oczywiście tym papierkiem możemy sobie du** podetrzeć bo nic nowego nie wnosi. Było też parę osób co nie odebrało świadectwa, gdyż nie zapłacili za szkołę, co dla mnie jest skandalem bo szkoła publiczna jest nie płatna! Ale cóż kasę trzeba zdzierać z każdego bez wyjątku. Ciekawe co by powiedzieli w ministerstwie oświaty gdyby dowiedzieli się że szkoła przez cały rok pracowała na pirackiej wersji Photoshopa? Nawet oryginału nie zakupili! Ale przynajmniej budynek szkoły został wyremontowany, ciekawe o ile powiększyli gabinet dyrektorki :P Co do samego zakończenia można rzec, że było bardzo krótkie. Nawet dyrektorka się nie wstawiła by osobiście wręczyć świadectwa. Po rozdaniu byliśmy umówieni z naszym nauczycielem pod Multikinem i to jest raczej ta przyjemniejsza czynność, choć prawie zgubiłem swoje świadectwo które jakimś cudem wpadło w ręce pulchnej dziewczyny. (widok biegnącej "drożdżówki" i krzyczącej moje nazwisko - bezcenny) Oczywiście jestem jej wdzięczny gdyż inaczej moje świadectwo posłużyło by bezdomnemu za jedną z lepszych podpałek, albo co gorsza sprzedał by na czarnym rynku za wino dla ubogich czytaj jabola. W kinie byliśmy na filmie Terminator: Salvation ogólnie fajny i nawet w jednej scenie występuje Arnold, choć komputerowy. Za kino nie płaciliśmy ani centa, choć jeden uczciwy nauczyciel się znalazł i ufundował nam miłe pożegnanie na koszt własny. (Oczywiście kiedyś się z nim umówimy i postawimy piwo albo jakiegoś mocniejszego drinka). W sumie to jeden dzień w którym czuje się lepiej, choć i tak tęsknie za chłopakiem. Nawet zdawało mi się że go widziałem w samochodzie. Kocham drania i nic na to nie poradzę.
Czas chyba kończyć tą notkę. Wydaje się bardzo długa i nudna i jakoś tak nie pasuje do mnie. Ogólnie to zdołowany jestem, ale dzisiaj jakoś nie da rady takim być.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
7.czerwca.2009
To już jest koniec, nie ma już nic
------------------------------------------------------------
Jak tytuł notki wskazuje to jest już koniec. Rok szkolny dobiega końca i kończą się szkolne przyjaźnie i przygody, których było nie mało. Nigdy nie byłem jakoś tak mocno związany ze szkołą i tak jest też teraz.
W środę mam zakończenie roku i chcąc czy nie chcąc muszę się na nim zjawić aby odebrać świadectwo, które powinno dawać mi ogromną satysfakcje. Niestety tak nie jest pomimo że są na nim trzy oceny celujące i średnia 5.25 (nie chciałem się chwalić, ale tak wyszło). Nie powinno zmuszać się kogoś do podejmowania decyzji, zwłaszcza jeżeli wpływa na cząstkę życia osoby stojącej obok ciebie. Mój nauczyciel chyba chciał postąpić uczciwie pytając się klasy, czy wystawić mi ocenę celującą. Ale nie zależnie od intencji nie powinien tego robić. Klasa oczywiście powiedziała że się zgadza, tylko jedna osoba się wstrzymała od głosu i czuje że ma żal do mnie. Nie mam żalu do niego że tak czuje bo po części ma racje. Często olewałem zajęcia i nawet utracona miłość nie jest dobrym pretekstem, by nie uczęszczać na zajęcia. Mimo wszystko i tak otrzymałem to na co zasłużyłem i jestem wdzięczny, choć nie umiem się cieszyć gdyż życie osobiste mam zrąbane na maksa. Szkoła się kończy, a ja nadal nie wiem co chce robić. Boje się podejmować wyzwań, gdyż mogę nie dać sobie rady. Chłopak dla którego chciałem poświecić swoje życie postanowił odejść na zawsze, a ja nie mając praktycznie wyboru muszę podążać jakąś ścieżką. I idę praktycznie na oślep.
Czy kochamy, czy mamy pragnienia. To i tak nie ważne bo: "To jest już koniec, nie ma już nic". I tak jak w piosence, możemy iść.
------------------------------------------------------------
Komentarze (0)
3.czerwca.2009
Bumerang
------------------------------------------------------------
Witajcie znowu! Ostatnimi czasy piszę dość często na tym blogu i zapewne nie ostatni raz. To jedyne miejsce gdzie mogę wyrażać swoje uczucia, pragnienia, myśli, jedyne miejsce by móc "wykrzyczeć" jak mocno potrafię kochać.
Tytuł mówi chyba dużo, choć zapewne nie wszystko o czym chciałbym tutaj napisać. Otóż od pewnego czasu jestem sam i na horyzoncie nie widać żadnych oznak "lądu". Płynę przez ten wielki ocean i kresu nie widać, a wielka siła postanowiła jeszcze mnie pokarać tęsknotą za ukochanym. Tak to właśnie jest ten bumerang o którym chciałem wam powiedzieć. Chłopak którego kocham przebija się przez moje życie jak nóż przeszywający najdelikatniejsze serce, pełne miłości i marzeń. Wielu z was zapewne by powiedziało że to potwór a nie chłopak, ale prawda jest taka że straciłem go z powodu mojej głupoty, bo chciałem być uczciwy i fair wobec niego. Kara jest surowa i nie adekwatna do czynu i to takiego czynu który nie powinien zostać potępiony. Nie wiem co rządzi się tym światem, czy istnieje wyższa siła czy po prostu ludzie są tacy paskudni. Wiem natomiast że potrafię kochać i że tak naprawdę liczy się wiara w uczucie. Ale co zrobić kiedy się je traci? Co zrobić kiedy osoba którą kochamy ucieka od nas i stara się nas zgubić? Chyba nie możemy zbyt wiele poradzić jedynie żyć dalej i starać się by jeszcze jakiś sens w tym wszystkim znaleźć. Ostatniej nocy znów się popłakałem, spojrzałem w niebo i dostrzegłem gwiazdę, jedną z niewielu jakie można było dostrzec. Przypomniała mi bezchmurną noc spędzoną na pomoście z moim chłopcem. Była cudowna, pełna romantyzmu i przygód.
Bumerang kręci się i powraca, jak komornik po czyiś dług. Tylko serca szkoda i tej miłości którą czuje, którą musi ulec zniszczeniu choć to nie łatwe zadanie. Mam tylko nadzieję że znajdę jeszcze kogoś by mnie pokochał równie mocno jak Ja kocham Przemka.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
30.maja.2009
Portal Cienia...
------------------------------------------------------------
Ciekawy tytuł jak na tak zwyczajną notkę. Pewno i tak mało osób to czyta i zapewne niewielu z tych co to czytają rozumieją co pisze. W każdym bądź razie dzisiaj czuje się troszkę lepiej niż wczoraj czy przedwczoraj.
Dzisiejsza notka zainspirowana jest życiem ludzi których znam, których lubię i kocham. Ludzki nastrój i zachowanie wzbudza we mnie pewien podziw i fascynacje, wzbudza także strach i niepokój. Człowiek który nosi maskę potrafi ukryć wszystko co w nim się kryje. Strach, lęk i niepokój, wszystko można zakryć maską, jakby się było kimś zupełnie innym. Moją maskę nazywam portalem cienia, w którym mogę się schować i popatrzeć w głąb siebie. Wczoraj też przeszedłem przez portal i patrząc na to co zostało z mojego serca stwierdziłem, że muszę napisać do Przemka i powiedzieć mu jak bardzo zależy mi na tym by był szczęśliwy. Napisałem mu że będę czekać na niego i że życzę mu szczęścia z jego nowym chłopakiem, napisałem również że go kocham. Maska to nie tylko miejsce gdzie mogę patrzeć na własne życie, to miejsce gdzie mogę ukryć prawdziwego siebie. Mogę spoglądać w oczy ludzi i kryć wszystko co mogli by potępić i zdeptać. Ten Portal cienia, (maska) pozwala mi żyć i czasem cieszyć się życiem, pozwala ukryć uczucia które w dzisiejszym świecie nie mają racji bytu.
Czy też masz taką maskę, portal cienia? Zapewne tak, każdy nosi maskę niezależnie od tego kim jest i czego pragnie. Życzę wam wszystkim aby ta maska nie musiała kryć miłości i uczuć oraz byście jej stosowali tylko w ostateczności.
------------------------------------------------------------
Komentarze (0)
28.maja.2009
Dogonić marzenia
------------------------------------------------------------
Tytuł notki daje wiele do myślenia, mówi zapewne o marzeniach i ich spełnianiu. Mówi także o pokonywaniu trudności i zwalczaniu strachu. Tak ten ostatni jest duży zwłaszcza kiedy wszystko idzie w diabły, albo nie po naszej myśli.
Dzisiaj miałem urodziny, a raczej wczoraj je miałem. Praktycznie nikt nie złożył mi życzeń, tak sam z siebie. Albo portal im przypomniał albo sam nie wytrzymałem i powiedziałem. W domu też mi nikt życzeń nie złożył jakbym nie istniał i nawet Natalia nie złożyła życzeń, a zawsze pamiętała. No nic dzień minął i żyje się dalej. Rozmawiałem z Przemkiem przed wczoraj, chciałem zobaczyć czy mam jakieś szanse by do mnie wrócił, w końcu kocham go nad życie i nie umiem tak tego wszystkiego zostawić. Niestety nic z tego nie wyszło, powiedział jedynie że tamten drugi chłopak ucieszył się że On wybrał jego, po czym powiedział że musi już iść. Nie wiem za bardzo co zrobić, ludzie którzy znali moją przygodę z Pisakiem wiedzą że trudno mi zapomnieć o kimś kogo kocham. Zwłaszcza że z tym chłopakiem byłem troszkę czasu. Oczy miał jak żaden inny chłopak! Potrafił się otworzyć i pokazać co w sobie kryje. Nie sądzę bym wytrzymał bez kogoś przez kolejne 6 lat, nie sądzę też bym znalazł sobie partnera. Serce, a raczej to co z niego zostało znów będzie zamknięte jak potwór w klatce, którego trzeba się obawiać, bo nie wiadomo kiedy zaatakuje.
Serce potwór... Jakże się to ze sobą kłóci! Jak miłość może być potworem? Wiecznie nie zaspokojonym głodem, który narasta w momencie kiedy serce staje się puste. Dogonić marzenia... Te które miałem albo te które mieć będę, lub też te których mieć nie mogę.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
25.maja.2009
Serce jak kryształ
------------------------------------------------------------
Nie wiem za bardzo jak mam zacząć tą notkę, jak opisać i przybliżyć ostatnie wydarzenia. Sam chyba jeszcze nie ogarnąłem co tak naprawdę się stało i trudno w to wszystko uwierzyć.
Serce jest jak kryształ, jest delikatne i kruche a zarazem oddaje dostojeństwo i piękno jakie się w nim kryje. Moje serce dalekie jest od ideału kryształu, bardziej można je porównać do rozbitego wazonu. Nie wiem na ile jestem głupi czy też może naiwny (jak kto woli), ale wiem że mam serce choć teraz zbieram jego resztki z firmamentu na którym było złożone. Z czasem kiedy się idzie przez życie, dożywamy takich dni gdzie trudno jest myśleć o jutrze czy nawet o najbliższych 10 minutach. Mam właśnie taką chwile, w poprzedniej notce pisałem o "sądzie" jaki mnie czeka i mogę powiedzieć że się doczekałem. Chłopak którego kocham z całego serca postanowił osądzić moje serce mój "kryształ". Wziął ogromną cegłę (okrutne słowa) i rzucił ją prosto w moją miłość nie zważając na to co się stanie. Serce rozkruszone na miliardy kawałków, jak szyba w samochodzie czy kryształowy dzbanek. Odebrał mi wszystko co tylko mógł. Miałem tylko tą miłość, a teraz patrze na okruchy tego co było dla mnie najważniejsze. Nie znajdę już nikogo kto byłby w stanie naprawić moje serce, kto by zresztą chciał podjąć się tego zadania? Wiem że nikt i na nikogo już nie liczę. Teraz czekam aż to uczucie zje mnie od środka pozwalając ogarnąć mój umysł i dać się ponieść sercu w stu procentach, tak by zrobić coś czego każdy racjonalny umysł by się bał.
"Sąd" - powinien być sprawiedliwy, ten okazał się zdradziecki i bezsensowny, wybrał szybkie i proste rozwiązanie, dla dobra własnego. A tak kochałem tego chłopaka i kocham nadal choć tylko okruchami które mi pozostawił.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
22.maja.2009
Roślinką być...
------------------------------------------------------------
Zadajemy sobie pytania odnośnie naszego życia jakie ono jest i czego możemy się od niego spodziewać... Żyjemy bo oddychamy, żywimy się, rozmnażamy? Ale czy takie życie kogoś satysfakcjonuje? Myślę że nie, myślę że każdy potrzebuje czegoś więcej niż życia jak roślinka pozostawiona w czasie i miejscu gdzie ludzkie cechy charakteru przestają mieć znaczenie...
Tak, czuje się jak roślinka i jakoś nie umiem tego zmienić. Chłopak którego kocham i za którym bardzo tęsknie nie potrafił docenić wagi tego uczucia. Ostatecznie czekam na jego "wyrok", osąd w którym powie mi czy będę dalej jak roślinka czy też rozwinę skrzydła i wzbije się wysoko ponad chmurami. Czy do mnie wróci? To pytanie zadaje sobie od wielu dni może i miesięcy. Kocham go z całych sił, nie wyobrażam sobie życia bez niego. "Przyjaciele" mi mówią jak marnie wyglądam ale czy można ich tak nazwać? Są tylko wtedy kiedy coś chcą a jak nie mam już im czego dawać zostawiają mnie samego by pożarły mnie wspomnienia i miłość do chłopaka, którego być może już nigdy nie zobaczę. Ludzie uwielbiają romantyczne historie, pełne wzlotów i upadków, cierpienia i samotności, ale to nic naprawdę nie znaczy w obliczu tego co dana osoba czuje.
Trzeba się rozwijać by nie stać się roślinką, marzyć i śnić. Trzeba iść do przodu, czasem poświęcając kogoś, bo taki jest dzisiejszy świat. Miłość nie istnieje jeżeli nie jest się ładnym i lubianym. Pamiętajcie że serce w dzisiejszych czasach się nie liczy i romantycy nie są tacy fajni jak kiedyś i pisze to z żalem bo jestem jednym z nich i usycham jak roślinka pozostawiona bez wody.
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)
9.maja.2009
Zobaczyć świat w ziarnku piasku...
------------------------------------------------------------
Hej... Dawno nic nie pisałem, to już ponad rok odkąd ostatni raz coś napisałem na tym blogu. Teraz został mi już tylko on, jest miejscem gdzie mogę napisać co czuje i wyrazić siebie. Nie oczekuje zrozumienia, nie oczekuje współczucia i także nie oczekuje tego że ktoś to przeczyta. Co skłoniło mnie by napisać ponownie? Narazie tego nie zdradze, może na końcu.
"Zobaczyć świat w ziarnku piasku", tak ten tytuł pasuje idealnie do tej notki, gdyż widziałem i widzę oraz będę widzieć świat przez ziarnko pisaku. Jeżeli pamiętacie moje poprzednie wpisy lub też wpisy z poprzedniego bloga to wiecie że całe życie szukałem miłości, wiecie również że byłem w stanie dla niej poświęcić wszystko. Ziarnko piasku które tu opisuje to serce które mam w sobie, którego ludzie nie potrafią zrozumieć i nie lodźcie się, wy również nie będziecie mogli go zrozumieć. Rok temu przestałem pisać tego bloga gdyż myślałem że znalazłem miłość, gdyż otworzyły się dla mnie drzwi gdzie moglem kogoś przytulić obdarzyć uczuciem. Poznałem młodego chłopaka o rzadko spotykanym imieniu (przynajmniej w moich stronach) mianowicie Przemka, był to 20 letni chłopak o jasnej karnacji, ciekawym spojrzeniu. Poznałem go przez internet zresztą jak każdego innego chłopaka z tej "branży". Poznałem go dzięki mojej przyjaciółce Dagmarze która zaniepokojona moją postawą postanowiła poszukać mi faceta. Nie był On księciem z bajki którego tak wszyscy szukają, nie był też kimś kto na pozór mógłby się podobać każdego czy to wewnętrznie czy zewnętrznie, był to bardzo prosty chłopak, który ledwo potrafił sklecić porządne zdanie. Nie był zbyt inteligentny ani też nie był bogaty. Zastanawiacie się pewno czy ktoś taki może istnieć? Otóż istnieje i ma się całkiem dobrze, nawet lepiej niż Ja. Przemek to 20 letni szczęściarz, który pomimo tego jaki jest przyciąga do siebie ludzi, tych dobrych i tych złych. Przyciągnął również i mnie i pokochał (albo wydawało mu się że mnie kocha) do teraz nie wiem jak było naprawdę. Ważne jest to że byliśmy parą przez pewien okres czasu, ale aby wszystko było jasne między nami była duża odległość, jakieś 280km (niby nie taka duża, ale 3 godziny pociągiem dawało w kość). To On jako pierwszy wyciągnął do mnie dłoń i powiedział że mnie kocha, zrobił to przez internet i na swój sposób było to urocze i nawet romantyczne. Parę dni później przyjechał do mnie i poznał na żywo, usłyszał i zobaczył jaki jestem, polubił niemal natychmiast (w końcu kochał). Spędziliśmy cały dzień nad jeziorem, było bardzo ciepło jak to w czerwcu bywa. Jako że się jeszcze nie znaliśmy tak na żywo, staraliśmy się ze sobą rozmawiać i mówić o tym co czujemy i czego się obawiamy, Pamiętam że specjalnie na tą okazje kupiłem 0,5kg truskawek by móc go karmić, chciałem też kupić róże ale nigdzie nie mogłem dostać takiej w pudełku (podejrzanie by wyglądało na dworcu jakbym wręczył drugiemu chłopakowi róże). Mijały minuty i godziny, postanowiłem go pocałować. Jako że nie wiedziałem jak zareaguje pocałowałem go w policzek i szybko przeprosiłem, a on mi powiedział: "tylko tyle?" i przybliżył się do mnie, spojrzał prosto w oczy i delikatnie przysunął swoje usta do moich i pocałował mnie. Był to najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałem, czułem że mnie naprawdę kochał. Po tym wszystkim staraliśmy się jakoś żyć z odległością i niestety spotykaliśmy bardzo rzadko, w całym naszym związku spotkaliśmy się może z 5 razy ale za każdym razem był na 2 a czasem 3 dni. Cieszyłem się jak dziecko kiedy przyjeżdżał, oboje byliśmy szczęśliwi. Lecz nie wszystko było takie urocze jakby się zdawało. Przemek nie był zbyt wykształcony i pracował dorywczo w różnych miejscach i zarabiał bardzo mało, także starał się ukończyć szkolę średnią co przekładało się na nasze bardzo rzadkie spotkania i dochodziło do kłótni między nami z tego powodu, Przemek jeszcze stracił prace i nie umiał sobie zbytnio z tym poradzić. Postanowił zarobić w łatwy sposób, mianowicie oddawać się za pieniądze (oczywiście nie wiedziałem o tym). Pewnego dnia trafiłem na jego profil gdzie się ogłaszał w internecie oferta brzmiała jednoznacznie i wkurzyłem się. Postanowiłem zerwać pomimo że go kochałem z całego serca. On jakoś też to przeżył i rozstanie trwało 2 może 3 miesiące po czym postanowiłem mu wybaczyć i pomóc. Byliśmy znowu jakiś czas ze sobą i znów ciężko było z przyjazdami, starałem się jakoś nie zwracać na to uwagi, ale ciągle tęskniłem i znowu zerwaliśmy. Po pewnym czasie znowu spróbowaliśmy tym razem Przemek przyjechał, jako że znaliśmy się jakiś czas chcieliśmy pobyć sam na sam i wynajęliśmy pokój (wcześniej też to robiliśmy ale ten raz był szczególny). Zdawało mi się że go kocham i że czuje do niego to co czuje, niestety moje serce zadrżało zaraz po nocy z nim, miałem wyrzuty że się z nim przespałem i zacząłem obawiać że go nie kocham, nie dawało mi to spokoju i zerwałem z nim po raz kolejny. Wszystko wygląda bardzo dziwnie, ale ja nie czułem się pewny tego co czuje i troszkę postanowiłem pobyć sam, choć był to ciężki wybór. Po 2 miesiącach od naszego rozstania Przemek do mnie napisał (było to parę dni temu) i napisał że chce przyjechać i zobaczyć czy da się coś z tego wszystkiego uratować. Ucieszyłem się, bo stałem się bardzo samotny jak zresztą zawsze byłem. Chłopak dał nadzieje na życie i na przyszłość, ale parę dni później napisał i przeprosił bo ma już kogoś i w tym momencie się załamałem całkowicie, jeszcze nigdy w życiu tak nie ryczałem jak wtedy, to nie były tylko łzy, to były emocje, myśli, to wszystko paliło się we mnie. Każde marzenie, każde wspomnienie, każda wzmianka o nim powodowało że z moich oczu wypływała lawina łez, prawie potok rwącej rzeki. Teraz czuje się o wiele lepiej, ale wiem że już w życiu nie będę mieć chłopaka, że w życiu już mnie nikt nie pokocha, straciłem wszyscy co osiągnąłem.
"Zobaczyć świat w ziarnku piasku", tak zobaczyłem świat przez ziarno (serce), w każdym tego słowa znaczeniu kochałem ludzi, dbałem o ich uczucia, tęskniłem i martwiłem się. Prosiłem o miłość choć na chwilkę i dostałem ją niestety powiedziałem również, że jeżeli się nie uda pozostanę do końca życia sam. I pomimo że poznałem paru chłopaków, to żaden z nich mnie nie chciał i nie dlatego że się nie podobałem, ale dlatego że tak obiecałem. Nie wierze w boga, ale ten ktoś lub coś musi być potworem bym tak cierpiał. A co skłoniło mnie do napisania tej notki? To że jestem samotny jak cholera i nie za bardzo mam komu się wyżalić czy pogadać. Trzymajcie się ciepło...
------------------------------------------------------------
Komentarze (0)
14.października.2007
Bunt - wewnętrzny
------------------------------------------------------------
Witajcie przyjaciele... Ile to dni już mineło? miesiąc? dwa miesiące? To chyba nieważne. Jestem chłopakiem rozwijającym sie w zastraszajacym tempie, wewnetrzne sprzeciwy i konflikty rodzą we mnie coś w rodzaju buntu. Buntu wewnetrzego, buntu który upadnie lub też zwycięży. Co to jest ten bunt? Według mnie to droga do nikąd, ale kiedyś żyli ludzie, (być może jescze żyją) którzy uważali że bunt to droga do lepszego życia.
Mój bunt to przedewszystkim bunt przeciwko temu że jestem sam, że nie stać mnie na miłość bo wygladam jak wygladam. Nie da sie tego zmienić mimo że bardzo tego pragne. Starałem sie jak tylko mogę by kogoś znaleźć, by kochać i być kochanym. Blaise znalazł sobie kogoś, był to chłopak w zasadzie całkiem ok, kierował sie sercem i uczuciami. Jego pokochałem, ale i tak wybrał kogoś innego. Natomiast Luno to chłopak pełen sprzecznosci, zabawił sie moim kosztem, mówiac mi że jestem ok, że bycie razem jest całkiem realne. Okłamał mnie, ale nie dziwie sie, gdyż wiem jaki On jest. Nie jest mi smutno z tego powodu że mnie zostawił bo w głebi serca wiem że to nie jest chłopak dla mnie. Ale spogladajac w przeszłość to tak naprawde żaden chłopak nie jest dla mnie, bo wszyscy mnie zostawiaja, wolą innego, ładniejszego...
Bardzo dawno temu pokochałem Pisaka. Moja miłość do niego nigdy nie umarła i nigdy nie umrze. Bede go kochać aż do samego konca, kiedy wreszcie narząd sprawujący władze nad moimi uczuciami i lękami przestanie bić, a krew która przepływa przez oraz, która płynie w moich żyłach ustanie na zawsze. Lecz i to nie daje pewności że nie zachowam tej miłości na dalszą droge. Ja wierze że droga która kroczymy jest jedyną i ostanią, ale pewnosci nie mam. Najdziwniejsze z tego wszystkiego jest to, że ludzie mówia mi że chcieli by kogoś takiego jak Ja, że zasługuje na miłość barfdziej niź inni. Szkoda że Ci sami ludzie którzy mi to mówili nigdy mnie nie chcieli. I tymi słowami kończe tą notke. Dozobaczenie za jakiś czas...
------------------------------------------------------------
Komentarze (4)
16.lipica.2007
Nani o shinjite doko e kimi wa iku?
------------------------------------------------------------
I znowu mineło wiele dni, może i nawet miesiecy odkąd tutaj coś pisałem. Tytuł jak widać nie codzienny, jest to pytanie napisane po japońsku. Co znaczy? "W co wierzysz, dokąd zmierzasz?". Nikt nie wie dokąd zmierzam, nikt też nie wie w co wierze. Te myśli i uczucia są tak schowane, że sam ich odnaleźć nie umiem, uciekają przedemną chcą mnie zmylić, oszukać!
Nie wiem dokąd zmierzam, bo nie mam żadnego konkretnego celu. Wiem jedynie, że chce kochać i być kochanym (kto by nie chciał). Życie daje się we znaki, moje wręcz podupada i niszczeje. Czy można je naprawić? Może i można, ale jak i w jakim czasie? tego nie wiem... Niedawno, a właściwie dawno, bo ponad 3 miesiace temu poznałem kogoś. Chłopaka o ślicznych niebieskich oczach, bujnych włosach i prześlicznym uśmiechu. Zdążyłem sie z nim pokłucić, powiedziałem coś czego nie powinienem, ale już po wszystkim. Przeprosiłem Go, ale czy wszystko jest ok? Tego sie chyba nigdy nie dowiem. Moje serce zachowuje sie jakbym Go kochał, ale czy powinno? Mieszka bardzo daleko odemnie, a odległość to zawsze problem. Także nie wiem czy sie mu podobam, nie jestem okazem piękność raczej jej przeciwieństwa. Powiadają że liczy sie wnętrze, ale czy moje jest na tyle piękne aby to pozwoliło mu mnie kochać? Nie wiem... Stoje na przepaści załamania nie tylko z braku miłości, ale równierz z samotności przyjaciele na okres wakacji wyjechali, a internet to nie wszystko. Jak byłem mały to nikt mnie nie zapraszał na imprezy, nikt mnie nie lubiał. Przyzwyczaiłem sie i też prawie nigdy nie byłem na żadnej imprezie. Żadko kiedy miałem kogoś do kogo mogłem sie zwrócić o pomoc, musiałem zawsze radzić sobie sam. Szkoda tylko że w życiu samemu nie da sie żyć, że samotność tak przeszkadza! Dokąd zmierzać mam, dokąd mam iść? Przeznaczeniem każdego człowieka jest śmierć, ale po co żyć skoro nie wie po co sie jest na świecie? Powiecie pewno że właśnie po to aby sie dowiedzieć, ale to tylko pozorne jest. Obdarzono mnie niezwykłymi uczuciami, jestem bardzo wrażliwy, postępuje według tego co mi serce mówi. Bardzo dotyka mnie śmierć innych zwłaszcza młodych chłopaków. Jestem gejem, ale brzydkim. Po co mnie takiego stworzono kiedy o miłości tylko mogę marzyć, a przysparza mi ból cierpienie innych. Po co stworzono "człowieka" który jest tak inny, źe nawet człowiekem nazwać siebie nie może?
W co wierzysz i dokąd zmierzasz?
Nie wierze w nic, a zmierzam do nikąd
------------------------------------------------------------
Komentarze (3)
31.marca.2007
Pragnienie śmierci
------------------------------------------------------------
Ohayo... Wiosna nadeszła i świat sie odradza na nowo, aż miło popatrzeć na dzrzewa które puszczają pąki i poczuć ten specyficzny zapach wiosny. Tak, wiosna to códowna pora roku, pobudza wszystkie moje zmysły oraz uczucia. I tak dotrwaliśmy do kolejnego rozdziału w moim życiu. Poznałem chłopaka.
Szczerze powiedziawszy nie zabardzo wiem jak to sie stało, wszedłem na czata i pogadałem a w zasadzie zaczołem sie kłucić z pewnym chłopakiem. Ci co mnie znają zapewne wiedzą o co sie kłuciłem. Trzy godziny kłutni zamieniły sie w rozmowe i przejście na program MSN Messenger. Doszedłem z nim do porozumienia i zostaliśmy parą. Wiem to bardzo szybko, ale to była jego inicjatywa a ja bardzo pragnołem miłości więc sie zgodziłem. On mieszka w Stanach i ma 27 lat, jest nisamowicie przystojny tak, że wiele osób by mi zazdrościło takiego chłopaka. Pewno myślicie teraz, że wszystko sie ułoży? Nic mylnego... Ale zrobiłem coś głupiego czego teraz bardzo żałuje. Na jego prośbe wyrzuciłem siłą z mojego serca Pisaka i na siłe w to miejsce wrzuciłem Jego. Wielu z was pewno pomyśli, że to nie możliwe aby można było zrobić coś takiego. Tak zgadzam sie to nie możliwe, ale są sytuacje kiedy można sterować własnym sercem i własnie to zrobiłem, a teraz żałuje. Adam, bo tak ma na imię ten 27 letni chłopak jest ślicznym chłopakiem, ale ja nie nadaje sie do jego stylu życia. Wątpie abym mu sie podobał i myśle że chce odemnie tylko seksu, chociarz on pisze mi że mnie kocha i chce być ze mną. Poznałem go troszeczke i wiem, że moje uczucia przy nim sie zniszczą, tymbardziej że mój kolega opowiedział mi swój pierwszy raz. Szanuje mojego kolege i nie bede tego opowiadać wam, powiem jedynie że to było jak trzeba a ja bardzo chciałbym przeżyć coś takiego jak on.
Adam nie da mi tego wszystkiego, różnie sie z nim charakterem pozatym, jestem Uke (z jap. passyw, ten co jest na dole), a on wymaga odemnie abym to ja był Seme (z jap. aktyw, ten co jest na górze). Nie powiem, bo mam ogromną ochote pójść do łóżka. Ale chce przeżyć ten pierwszy raz z kimś kogo będe kochać i kto będzie mnie kochać. Nie chce zrobić tego z przypadkową osobą, pozatym ja nie sprostał bym jego wymaganiom, są straszne. Ja jestem czułą i wraźliwą osobą, a on wymaga odemnie brutalności. Dzisiaj mu powiem że z nim zrywam i nie wiem jak dalej bede żyć. W nocy sie poryczałem, kolega mi opowiadał o tym jak on to przeżył. Trafił na códownego chłopaka, chyba takich mało na świecie, albo ja ich nie spotykam. Teraz gdy to pisze, mam uczucie pustki i żalu do siebie. Wiem że nigdy z nikim nie bede, że nikt mnie nie pokocha. Nigdy nie przeżyje czegoś tak pięknego czym jest seks z czułym chłopakiem. Poprostu nie stać mnie na takiego chłopaka, a innego nie chce. Pragne śmierci, bo to fatum jakie na mnie spadło nie pozwala mi normalnie żyć. Pogodziłem sie z tym, że jestem gejem, że jestem brzydki, ale nie umiem sie pogodzić z tym że nikt mnie nie chce... Chce śmierci.
------------------------------------------------------------
Komentarze (8)
13.marca.2007
Whenever I am feeling sad...
------------------------------------------------------------
Witam ponownie w swoich skromnych progach. Troszke ostatnio zaniedbuje tego bloga, może brakuje mi poprzedniego? A może nie mam czasu? Nie przecierz ja zawsze mam czas na wszystko. Więc czemu? Może poprostu nie chciało mi sie lub też nie wiedziałem o czym mam pisać. Tak czy siak teraz pisze. Życie, jakież ono jest? Dla mnie pozostawione swobodnym myślom o miłości i o szczęściu.
Niby miała być miłość, miało być szczęście, lecz to wszystko prysneło niczym bańka mydlana przebita dziecieńcą dłonią, która z radości chwyta kolorowo mieniącą sie kule, a kiedy ją łapie ona pęka i w oczach pojawiają sie łzy oraz żal że można było posiadać coś niebywałego, pięknego. Moją bańką mydlaną jest, a raczej był Bartek, bo któż by inny? Pisak o nie! ten nie był bańką, lecz nie umiem wyjaśnić tego zjawiska tak ładnie, jak poprzednie... Wręcz zapada cisza kiedy o nim pomyśle. Wracając do Bartka to chłopak wart miłości, ale on z niej rezygnuje. Dlaczego? Czy jest coś bardziej ważniejszego od miłości? Okazuje sie, że tak! Praca i poświęcenie i tutaj nadam sensu pewnemu wierszykowi:
Nie chcę podwyżki, po co trzynastki,
To wszystko nędzne szczęścia namiastki,
A szczęście dla mnie to praca szczera:
Dwanaście godzin przy komputerach!
Nie wzbraniaj, ojcze! Precz z oczu, matko!
Nie dla mnie żona i dzieci stadko,
Jeść, spać, dorastać - ja pragnę w biurze
I umrzeć- z dłońmi na klawiaturze.
Lecz zanim zejdę, normę wykonam,
Godzin piętnaście - także podołam!
Nie chcę obiadu, nie chcę kolacji,
Walczę o wartość firmowych akcji.
A kiedy umrę - tak się rozmarzę,
Nad trumną ujrzę zarządu twarze
Nie, tak nie będzie, prawda to szczera,
Ci będą znowu szukać frajera!
Przykre, ale prawdziwe. Ale nie zrozumicie mnie źle ja nie chciałem aby on rzucał pracy, ale rezygnować z miłości z powodu braku czasu? To troszke lekkomyśle i samolubne. On wiedział że kiedyś bede wymagał jego decyzji, że bede chciał wiedzieć na czym stoje. Jego słowa mnie skrzywdziły, ale zrobiły to na moją własną prośbe, bo wiedziałem że on niczego mi nie obiecywał, Ba! Prosił mnie abym sie w nim nie zakochiwał, lecz tej prośby moje serce nie umiało spełnić. Chłopak ma serce nie mogę o nim powiedzieć złego słowa, a może nie chce? W każdym bądz razie mimo tego, że nawet na sam koniec był miły, szczery i czuły to i tak moje serce krwawi. Kiedyś przestanie, ale pozostanie blizna która będzie mi przypominać jak to było czekać na miłość która okazała sie niemożliwa.
Zdruzgotany chłopak, nie mający już nadzieji na przyszłość pozostawiony ze swoimi myślami i jakże dziwnymi uczuciami, które motają jego duszą. Widzi malutkie światełko w tunelu. Ale czy idzie po torach na, których z na przeciwka wyłania sie światło pędzącej lokomotywy czy też światło szczerej miłości? Dowiecie sie w następnej notce...
------------------------------------------------------------
Komentarze (1)